Rehasport na świecie: metoda AMIC techniką artroskopową

Rekonstrukcja dużych ubytków chrząstki powierzchni stawowej, głównie w stawie kolanowym, jest od dawna sporym problemem ortopedycznym. I choć przed laty wymyślono znakomitą metodę leczenia tych ubytków, czyli AMIC, to dopiero dr hab. Tomasz Piontek ze swoim zespołem z kliniki Rehasport wymyślił technikę radzenia sobie artroskopowo. Dziś, po licznych szkoleniach, wielu ortopedów na całym świecie operuje już w ten sposób i modyfikuje artroskopowe dojście wedle swoich potrzeb.
Dr hab. n. med Tomasz Piontek ( z lewej) oraz dr n. med. Paweł Bąkowski

- Usiadłem kiedyś i pomyślałem, że to niemożliwe, by trzeba było otwierać kolano i szyć. Sam też tak zacząłem robić, ale to było trochę nielogiczne. Jako pierwsi wypełniliśmy duże ubytki artroskopowo i stworzyliśmy swoją technikę. Propagujemy ją od 10 lat, teraz już rozwijamy i modyfikujemy. Nie robimy nawierceń, bo w badaniach wyszło, że po pięciu latach w kości pozostają małe cysty, a wiemy, że kość powinna wyglądać idealnie – mówi dr hab. Tomasz Piontek, który pierwszy zabieg przeprowadził wspólnie z dr n. med. Kingą Ciemniewską-Gorzela.

Od mikrozłamań po chondrocyty

Ów AMIC, czyli Autologous Matrix-Induced Chondrogenesis, to innowacyjna metoda rekonstrukcji chrząstki stawowej opracowana przez szwajcarską firmę Geistlich Pharma AG. – Urazy chrząstki zawsze były dużym problemem. W latach 80. dr Richard Steadman wymyślił, że jeżeli w stawie pojawi się ubytek, to należy poradzić sobie z mikrozłamaniami: otwierał warstwę podchrzęstną, wylewał szpik, z tego tworzył się skrzep. Po jakimś czasie skrzep zamieniał się w tkankę – przypomina ortopeda z Rehasport. Przez pewien czas metoda ta funkcjonowała w świecie, ale została zastąpiona przez wstrzykiwanie chondrocytów. –Hodowano chondrocyty, bo na czymś trzeba było ów ubytek w stawie osadzić, następnie pokrywano  je tkanką z ciała, np. pobraną okostną i wstrzykiwano. Dawało to dobre wyniki, ale pojawił się kolejny pomysł: by osadzać je na matrycach, tworząc jakby rusztowania. W miejsca ubytków kładziono więc membranę kolagenową Chondro-Gide i wstrzykiwano chondrocyty. One poliferowały, przechodziły przemianę w komórki chrzęstne, czyli chondrogenezę. Ta metoda pozwalała już na pokrywanie dużych ubytków błoną kolagenową po wcześniejszej stymulacji szpiku przez nawiercenia, a nawet zaopatrywanie jednoczasowe wielu ubytków chrząstki w tym samym stawie – opowiada dr hab. Tomasz Piontek. W ten sposób prof. Behrens z firmą Geistlich stworzyli wspomniany już Autologous Matrix-Induced Chondrogenesis (AMIC). To właśnie na tej bazie dr hab. Tomasz Piontek wraz ze swoim zespołem stworzył technikę, która od dekady zdobywa uznanie na całym świecie.

Dr hab. Tomasz Piontek podczas operacji

Jak uchronić kolana przed „śmiercią”?

Na całym świecie leczenie dużych ubytków jest stosowane  w metodzie otwartej, czyli po otwarciu stawu. Dr hab. Tomasz Piontek uznał, że artroskopia jest bardziej korzystna dla chorego niż artrotomia, czyli otwarcie stawu. W klasycznej metodzie AMIC rekonstrukcja chrząstki stawowej odbywała się w dwóch etapach, zaś technika stworzona przez ortopedę z kliniki Rehasport pozwoliła łączyć AMIC np. z rekonstrukcją więzadeł, osteotomią czy naprawą łąkotki. – Udało nam się łączyć rekonstrukcję chrząstki z innymi rzeczami. W obecnych czasach zmienia się wiek pacjentów z podobnymi problemami, coraz częściej to osoby około 40. roku życia, u których rzadko dochodzi do uraz z tylko jedną rzeczą do naprawy. Dobre jej wykonanie podczas jednego zabiegu jest lepsze i dla lekarza, i dla pacjenta. Daje lepsze wyniki, zwiększa szansę uniknięcia endoprotezy. Nie wyobrażam sobie 30-letniego człowieka, któremu 10 lat temu usunięto łąkotkę, ma uszkodzenie chrząstki i dodatkowo niestabilne kolano. Według klasycznego schematu ortopedycznego to oznacza już endoprotezę, a dla mnie skazanie na nią 40-latka to grzech! To fundowanie mu na starość wózka inwalidzkiego, a już teraz pozbawienie możliwości uprawiania sportu – opowiada dr hab. Tomasz Piontek. I dodaje: - Teraz można zrekonstruować więzadło, wszczepić łąkotkę z allograftu i jeszcze naprawić chrząstkę. Wchodzimy tu na wyższe poziomy ortopedii. Obserwuję, że owa prewencja, której jesteśmy pionierami, staje się przyszłością w naszej dziedzinie. Też moglibyśmy usuwać łąkotki czy chrząstki, ale tego nie robimy, bo nie chcemy uśmiercać kolan.

Świat się uczy techniki

Wymyślona przed dekadą artroskopowa technika AMIC doczekała się naśladowców na całym świecie. To efekt szkoleń prowadzonych przez dra hab. Tomasza Piontka. – Kilka razy w roku przyjeżdżają do nas ortopedzi z Korei Południowej, Brazylii, Rosji, Hiszpanii i wielu innych krajów. Podobnie zresztą sam uczestniczę w zagranicznych konferencjach i szkoleniach, gdzie prezentuję i uczę naszej technikę. Później ci lekarze jeszcze ją udoskonalają według własnych potrzeb. Cieszę się, że polska myśl ortopedyczna może być promowana i rozwijana na niemal wszystkich kontynentach – kończy ortopeda z kliniki Rehasport.

Data dodania 15.09.2020
Data ostatniej aktualizacji 11.10.2020