Aktualności

Marcin Robak przechodzi rehabilitację w Rehasport Clinic. „Idziemy w dobrym kierunku”

IMG_9972Były król strzelców ekstraklasy Marcin Robak w Rehasport Clinic przechodzi rehabilitację po operacji stawu skokowego. Piłkarz Lecha Poznań wierzy, że za kilka tygodni będzie mógł już normalnie grać i trenować.

Problemy Robaka rozpoczęły się w sierpniu ubiegłego roku. W pierwszym meczu czwartej rundy kwalifikacji do Ligi Europy z Videotonem Szekesfehervar napastnik Lecha został sfaulowany tuż po swoim wejściu na boisko. Efektem był uraz stawu skokowego. Leczenie zachowawcze Robak zagrał na przełomie września i października w dwóch meczach, a później ból był już zbyt duży i uniemożliwiał bieganie. Ostatecznie pod koniec roku przeszedł operację, a przeprowadził ją w Warszawie dr Jacek Jaroszewski, który jeszcze w ubiegłym roku był związany z Rehasport Clinic. Od 4 stycznia piłkarz przechodzi rehabilitację w Rehasport Clinic pod okiem fizjoterapeutki Agnieszki Prusińskiej, współpracującej m.in. z Andżeliką Kerber.

 

Jak wygląda obecnie sytuacja z Pana stawem skokowym, który był operowany na początku grudnia?

MARCIN ROBAK: – Minął już ponad miesiąc od momentu, gdy rozpocząłem rehabilitację, a początki są ciężkie, zwłaszcza, gdy przez miesiąc trzymało się nogę w usztywnieniu. Wykonaliśmy już sporo pracy, uruchomiliśmy kostkę, a lekarze mówią, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Praca z Agnieszką daje już efekty, ale jeszcze trochę czasu potrzebujemy, aby tę kostkę wyleczyć do końca.

Jest jakiś realny termin powrotu na boisko?

– Wstępny tak, ale dopiero gdy wejdziemy w trening skoczności czy później biegowy okaże się, ile czasu potrzebujemy, abym mógł trenować i grać. Na razie małymi krokami dążymy do tego, aby zakres w stopie był prawidłowy, taki jak w prawej nodze. No i bez bólu.

Jak wygląda taka rehabilitacja?

– Zaczynamy od pracy manualnej, od masażu, naciskania w punktach, gdzie najbardziej boli. To zajmuje półtorej godziny. Później drugie tyle czasu ćwiczymy partie mięśniowe, by te mięśnie: łydka, czworogłowy i dwugłowy wyrównały się z tymi w drugiej nodze. Na koniec jeszcze 45 minut rowerku, a wieczorem basen. I tak codziennie: prawie cztery godziny w klinice plus ten basen.

Od początku, od momentu, gdy zdjęto mi usztywnienie, przechodzę tę rehabilitację w Rehasporcie u Agnieszki. W tym tygodniu byłem przez trzy dni w Warszawie, bo doktor, który mnie operował, tam teraz pracuje i chciał zobaczyć, jak to wygląda. Pojechałem na kontrolę i kilka dodatkowych zabiegów.

W niedzielę pierwszy mecz z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza. Jest żal, że koledzy zagrają, a Pan obejrzy tylko mecz z trybun?

– Nie, nie mam żalu, bo nic nie mogę na to poradzić. Będę trzymał za nich kciuki, za zwycięstwo w tym pierwszym spotkaniu. Robię swoje, chcę jak najszybciej wyzdrowieć i wrócić na boisko, choć po każdej kontuzji nie jest to łatwe.

Kiedy to się może stać, dopiero w rundzie finałowej?

– Trudno powiedzieć, bo jesteśmy w trakcie rehabilitacji. Z każdym tygodniem powinniśmy jednak wiedzieć więcej. Mam nadzieję, że stanie się to jeszcze w marcu, ale dopiero na pewnym etapie rehabilitacji możemy określić, czy stanie się to wcześniej czy później.

Rozmawiał Andrzej Grupa