Bartłomiej Sałek

– Powoli wychodzę na prostą – mówi pan Bartłomiej Sałek, który w Rehasport Clinic w Poznaniu przechodził rehabilitację po ciężkich obrażeniach odniesionych w wypadku samochodowym. Od niedawna dodatkową rehabilitację i ćwiczenia zapewnia mu synek, który urodził się na początku lutego.

Pan Bartłomiej, inżynier chłodnictwa, w sierpniu 2009 roku jechał z żoną na koncert U2. – Małżonka kierowała samochodem. Gdy wyprzedzaliśmy tira, dostaliśmy duży podmuch i nie opanowała auta. Skończyło się na dachowaniu. Nic z tego wypadku nie pamiętam – mówi dziś pan Bartłomiej, który w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala w Warszawie. – Miałem stłuczoną lewa półkulę w mózgu, a efektem tego urazu był prawostronny paraliż. Trafiłem do szpitala na Banacha, później rozpocząłem rehabilitację. Najpierw w Warszawie, a później dzięki Hestii i jej specjalnemu programowi, zostałem oddelegowany do Rehasportu. Tu przeszedłem dalszą rehabilitację, pod względem fizjoterapeutycznym, psychologicznym i logopedycznym. Dzięki temu w miarę doszedłem do siebie – opowiada pacjent poznańskiej kliniki. Jak sam mówi, „powoli wychodzi na prostą”.

Pan Bartłomiej myślał, że już po pierwszym etapie rehabilitacji w Warszawie jest w pełni sprawny. – Okazało się jednak, że nie. Potem jednak w Rehasporcie mogłem kontynuować zajęcia. Rehabilitację ukończyłem w CRS w Warszawie – opowiada. W Rehasport Clinic pacjent spędził miesiąc, ale wcześniej był tutaj na wstępnych badaniach. Wypadły one dokładnie w rocznicę wypadku. W ćwiczeniach fizjoterapeutycznych pomagał mu specjalista Rehasport Clinic Rafał Hejna. – Miałem trzy godziny zajęć każdego dnia. Czy to duży wysiłek? Nie czułem tego. Miałem tak dużą siłę w sobie, takie zaparcie, że nic mi nie przeszkadzało – opowiada. Tych sił na pewno dodał mu syn, który pojawił się na świecie na początku lutego 2011 roku. – To dodatkowa, nowa rehabilitacja. Bardzo się z niej cieszę – uśmiecha się pan Bartłomiej.

bartlomiej-salek