Aktualności

Specjaliści Rehasport Clinic w Soczi

Na XXII Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi przebywają pracownicy Rehasport Clinic: dr Tomasz Grzywacz i mgr Małgorzata Wisterowicz-Grzywacz, którzy znaleźli się w prestiżowym gronie pięćdziesięciu międzynarodowych kontrolerów antydopingowych (DCO’s – Doping Control Officer’s). Udało nam się uzyskać pewne informacje dotyczące warunków ich pracy.

W Soczi zostali przydzieleni do DCS (Doping Control Station) zlokalizowanej w kompleksie skoczni narciarskich (RusSki Gorki), gdzie pracują w systemie dwa dni pracy i jeden dzień wolnego. Menadżerem stacji jest bardzo sympatyczna i kompetentna, posiadająca polskie korzenie Liena z Litwy. W stacji tej pracuje w sumie ośmiu DCO’s , w tym dwójka kontrolerów z Estonii oraz czwórka kontrolerów z Rosji. Stacja obsługuje wszystkie zawody i oficjalne treningi skoków narciarskich i kombinacji norweskiej (skok + bieg).

Z tego co udało nam się zorientować ze zgromadzonych informacji, to mają najwięcej przestrzeni w samej stacji (DCS), najbliższą odległość do miejsca zawodów, no i oczywiście bardzo sympatyczny (słowiański) team. Pewnie dlatego panuje tam tak przyjazna atmosfera. Stanowią grupę tych „normalnych” kontrolerów, którzy wykonują swoje obowiązki tylko na oficjalnych treningach i zaraz po zawodach. Nie ścigają ludzi po hotelach czy wyciągają o poranku z łóżek. Z tego co powszechnie wiadomo na 2800 wszystkich sportowców, zaplanowano w Sochi ponad 3000 testów antydopingowych, z tego większość właśnie w postaci niespodziewanych porannych wizyt w miejscach akomodacji sportowców.

Wielu jest takich, którzy upatrują w tym celowe działanie miejscowych decydentów i wykorzystywanie tego jako narzędzia do celowego wytrącania z równowagi psychicznej największych rywali miejscowych faworytów. Choć nie jeden oficjalny protest już wpłynął w tej sprawie, to nasi pracownicy osobiście nie zaobserwowali  takich działań. Mimo, iż niewątpliwie jest to sprawa dość kontrowersyjna z punktu widzenia obserwatora, to z drugiej strony jest to w pełni uzasadnione i usprawiedliwione, gdyż owe poranne wizyty są w 100% zgodne z terminami dostępności zawodników dla potrzeb kontroli antydopingowej zadeklarowanymi przez nich samych w międzynarodowym systemie monitoringu ADAMS (prowadzonego przez Światową Agencję Antydopingową- WADA). Kolejną kontrowersję co do pełnej transparentności w walce z dopingiem, może budzić fakt, że na około 250 kontrolerów antydopingowych (Doping Control Officers- DCO’s) pracujących przy IO Sochi 2014 przeznaczono tylko 50 miejsc dla międzynarodowych kontrolerów (IDCO’s), a i tu procedury rekrutacji i kwalifikacji były na tyle mało przejrzyste i przyjazne, że w finalnym rozliczeniu pracuje ich znacznie mniej. Ponieważ w Sochi mamy 13 DCS’s (7 w Mountain Cluster i 5 w Coastal Cluster w tym po jednej w każdej z wiosek olimpijskich), są zatem stacje gdzie nie ma żadnego kontrolera spoza Rosji (jak np. w kompleksie biegów narciarskich i biathlonu – Laura Cross-country Ski & Biathlon Center).

A oto kilka uwag bezpośrednio od naszych współpracowników:

Dzięki temu, że nasza szefowa jest bardzo dobrze obeznana w temacie i zdążyła się wcześniej zorientować, że IDCO’s posiadają większe doświadczenie, dokonała przetasowania wszystkich zespołów w naszej stacji tak, aby każdy zespół kontrolerów był zespołem międzynarodowym. Jak dotąd ta strategia sprawdza się w 100%, a nasza menedżerka nie zawodzi się na tym, bo zbieramy (jako stacja) same pozytywne recenzje zarówno od samych ekip sportowców i ich przedstawicieli (którzy tu gościli), jak również od niezależnych obserwatorów FIS i WADA.

Jedyne problemy jakie miewamy, to kwestie transportu powrotnego do domu, co niestety dotyczy także sportowców i ich przedstawicieli. Najbardziej doskwiera to skoczkom, których konkursy są późno wieczorem, a potem czekają ich konferencje prasowe, procedury pomiarów sprzętu FIS czy kontroli antydopingowej. To wszystko sprawia, że ze stacji (oni i my) wychodzimy między 2.00-3.00 w nocy. Mamy do dyspozycji tylko dwa busy i dwa odmienne kierunki zakwaterowania. My jedziemy w dół nad morze w dolinę Adler (50 min jazdy), a sportowcy do góry – Mountain Village (25-30 min jazdy po serpentynach). Czy uda nam się zgrać wszelkie procedury tak, aby zapewnić sportowcom właściwy transport (zarówno pod względem komfortu jak i odpowiedniego czasu), to właściwie jedyny stres jaki miewamy. Przez te nocne szychty właściwie tak samo jak nasi skoczkowie nie przestawiliśmy się jak dotąd na tutejszą strefę czasową (różnica 3h do przodu w stosunku do czasu w Polsce) i wcale nas to jakoś nie boli. Wszystkie ekipy, które startują późno, a dokonały wcześniej odpowiedniej aklimatyzacji czasowej, teraz żałują bo w niczym im to nie pomaga, a wręcz czasami przeszkadza w odpowiednim dostrojeniu zegara biologicznego do możliwości wysiłkowych i pełnej gotowości startowej.

Nie będziemy ukrywać, że sukcesy naszych sportowców nas uskrzydlają! Samo to, że możemy na żywo uczestniczyć w tym prestiżowym wydarzeniu, być tak blisko i na bieżąco śledzić wzloty i upadki tych wszystkich „wielkich”, których dotychczas widzieliśmy tylko w locie nad zeskokiem na ekranach telewizorów, dodatkowo buduje wyjątkowość tych chwil i potęguje przeżywane emocje. Naprawdę świetnie trafiliśmy z tym przydziałem do kompleksu skoczni (z resztą jak się dowiedzieliśmy nie przypadkowo). Wspaniale jest dzielić tę radość bezpośrednio z głównymi aktorami  tego wydarzenia i to tuż po osiągnięciu przez nich wymarzonych sukcesów. Dodatkowo atmosfera w samej stacji jest bardzo przyjacielska i sympatyczna, wszyscy cieszą się naszymi sukcesami, tak jak sukcesami ich sportowców. Dzięki temu czasami nawet nie czujemy, że jesteśmy w pracy.

W dni kiedy nie pracujemy staramy się chłonąć wszystko co nas otacza. Chodzimy na wszystkie inne wydarzenia sportowe, staramy się być wszędzie gdzie startują Polacy, a jak nie startują to chodzimy na wszystko co akurat jest w naszym zasięgu. Dzięki posiadanym akredytacjom „all access” mamy właściwie wolną rękę i prawie żadnych ograniczeń.

Rosja to kraj dużych możliwości i dużych kontrastów. Jedno co łączy tu wszystkich Rosjan i tych bardzo biednych i tych bardzo bogatych to duma i tożsamość narodowa. Tego można im tylko pozazdrościć.