Aktualności

Tomczak wraca do gry

Skrzydłowy reprezentacji Polski w piłce ręcznej, a także zawodnik Vive Targi Kielce Bartłomiej Tomczak znów rzuca bramki! Sympatyczny szczypiornista wrócił na boisko po wyleczeniu poważnej kontuzji, której doznał na Litwie w meczu eliminacji mistrzostw świata.

– Zrobiłem zwód, ograłem jednego rywala i rzuciłem z padem. Podparłem się po rzucie na parkiecie, a ten zawodnik, którego wcześniej oszukałem, spadł na mnie. Ręka się wygięła, nawierzchnia była bardzo tępa, więc ręka się nie przesunęła. No i niestety doznałem najpoważniejszej kontuzji w swoim życiu – wspomina Bartłomiej Tomczak, zwany przez kolegów „Koparą”.

To wszystko działa się jeszcze w czerwcu, a tuż przed wakacjami zawodnik przeszedł w Rehasport Clinic operację – przeprowadził ją ceniony specjalista od urazów ręki i łokcia dr hab. Przemysław Lubiatowski. Później Tomczak przechodził rehabilitację w poznańskiej klinice, w rodzinnym Ostrowie Wlkp., a od sierpnia – także w Kielcach. W Rehasport Clinic pojawiał się na kontrolnych wizytach – tu pod okiem fizjoterapeuty Pawła Cisowskiego poznawał nowe ćwiczenia, które miały pomóc w dojściu do sprawności jego lewej ręce. W połowie lipca Tomczak mógł już zdjąć stabilizator, wtedy czekała go praca nad zginaniem i wyprostem ręki w łokciu. – Trzeba uważać, by za bardzo nie forsować ręki. Musze czekać, aż wszystko się zrośnie. Miałem złamaną głowę kości promieniowej, zrobił się w tej ręce straszny bałagan. Strzeliły wszystkie trzy więzadła, ale podczas operacji dwa z nich zostały naciągnięte, a trzecie wparte kotwiczką. Dobrze, że to nie jest ręka rzucająca, bo wówczas musiałbym pauzować pół roku. A tak, jeśli dobrze pójdzie, to odpocznę przez trzy miesiąca, a jak gorzej, to cztery – mówił wtedy.

Na szczęście leczenie przebiegało sprawnie, a do szybkiej rehabilitacji ciężką pracą przyczynił się sam zawodnik. Według wstępnych prognoz Tomczak miał w najlepszym przypadku wrócić do gry w połowie października. Tymczasem pierwszy mecz rozegrał już w środę 3 października, a jego Vive Targi pokonało w meczu Superligi brązowego medalistę z poprzedniego sezonu Tauron Stal Mielec 39:33. Skrzydłowy rzucił dwie bramki, a kibice w Hali legionów przywitali go brawami.

Tomczak w swoje przygotowania włożył jednak sporo wysiłku – dzięki temu może tak szybko grać. – Korzystałem z tych ćwiczeń, które mi chłopaki w Rehasporcie pokazali. Po operacji początkowo pracowałem trzy i pół, cztery godzinny dziennie – to były ćwiczenia ręki, jeździłem na rowerku. Później mogłem wydłużyć ten czas, doszedł jeszcze basen. Musiałem gonić kolegów z Vive, bo w wakacje oni mieli nawet po trzy treningi dziennie. Po wyleczeniu się będzie czas na dojście do pełni formy, ale na pewno nie będę się z tym spieszył. Mam nadzieję, że to ostatnia tak ciężka kontuzja w moim życiu – powiedział skrzydłowy reprezentacji Polski.